W świecie biznesu i transakcji handlowych pewność prawa jest fundamentem bezpiecznego rozwoju. Przedsiębiorcy, przystępując do kontraktów, oczekują, że przepisy będą interpretowane w sposób spójny i przewidywalny. Rzeczywistość sądowa potrafi jednak zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych uczestników rynku. Doskonałym tego przykładem są dwa skrajnie odmienne rozstrzygnięcia, które zapadły w tym samym Sądzie Okręgowym w Lublinie, w tym samym IX Wydziale Gospodarczym, na tle niemal identycznego stanu faktycznego. Te sprawy to cenna lekcja dla każdego przedsiębiorcy: w sądzie nie ma spraw „oczywistych”.
Spektakularny sukces: ponad milion złotych dla podwykonawcy
Pierwsza ze spraw (sygn. akt IX GC 515/25) zakończyła się sukcesem naszej Kancelarii reprezentującej podwykonawcę branży sanitarnej i wentylacyjnej. Spór dotyczył zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy przez Inwestora w ramach jego solidarnej odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia.
Inwestor bronił się formalnym zarzutem: twierdził, że podwykonawca nie został mu zgłoszony w wymaganej przepisami formie pisemnej pod rygorem nieważności, przez co solidarna odpowiedzialność w ogóle nie powstała.
W tej sprawie Sąd Okręgowy przyjął jednak wykładnię zgodną z interpretacją wywiedzioną w pozwie. Reprezentując Podwykonawcę naszej Kancelarii udało się dowieść, że inwestor od początku brał czynny udział w procesie wyboru tego konkretnego podwykonawcy, osobiście negocjował z nim warunki finansowe, a także dysponował skanem umowy przesłanym drogą elektroniczną. Sąd uznał, że zasada sprawiedliwości i zakaz bezpodstawnego wzbogacenia stoją ponad skrajnym formalizmem. Wyrokiem z dnia 21 maja 2026 r. zasądzono na rzecz podwykonawcy kwotę 1 009 946,59 zł wraz z odsetkami ustawowymi.
Ten sam sąd, ten sam wydział, ten sam stan faktyczny… i całkowita przegrana
Wydawać by się mogło, że powyższy wyrok wyznacza jasną ścieżkę dla innych podmiotów pracujących na tej samej inwestycji. Nic bardziej mylnego.
W tym samym czasie przed tym samym Sądem Okręgowym w Lublinie (IX Wydział Gospodarczy) toczyła się sprawa o sygn. akt IX GC 411/25, również prowadzona przez naszą Kancelarię. Stan faktyczny był tożsamy: ten sam inwestor, ten sam generalny wykonawca, ta sama budowa komercyjna, a powodem był inny podwykonawca (branża elektryczna), który domagał się zapłaty kwoty 488 333,25 zł. Podobnie jak w pierwszej sprawie, inwestor doskonale wiedział o obecności podwykonawcy na budowie, akceptował go na naradach koordynacyjnych, a inspektor nadzoru technicznie uczestniczył w odbiorach prac. Jest to tym bardziej oczywiste, ponieważ obaj podwykonawcy brali udział dokładnie w tych samych czynnościach na budowie.
W zasadzie jedyną różnicą pomiędzy sprawami polegała na osobie sędziego. W tej sprawie sędzia zaprezentował odmienną linię orzeczniczą. Sąd odrzucił argumentację opartą na słuszności i ogólnej wiedzy inwestora, opierając się na rygorystycznej, językowej wykładni art. 647(1) k.c.. Sędzia uznał, że skoro ustawa po nowelizacji wymaga dla zgłoszenia podwykonawcy formy pisemnej pod rygorem nieważności, to żadne e-maile, listy kontaktowe ani faktyczna obecność na budowie nie mogą tej formy zastąpić. Efekt? Powództwo zostało w całości oddalone, a przedsiębiorca nie tylko stracił niemal pół miliona złotych za uczciwie wykonaną pracę, ale został obciążony kosztami procesu na rzecz inwestora. Oczywiście w przegranej w pierwszej instancji sprawie Powód został zabezpieczony przez Kancelarię stosowną apelacją. Nie składamy broni i czekamy na kontrolę instancyjną orzeczenia.
| Cecha porównawcza | Sprawa I (sygn. akt IX GC 515/25) | Sprawa II (sygn. akt IX GC 411/25) |
| Sąd i Wydział | Sąd Okręgowy w Lublinie, IX Wydział Gospodarczy | Sąd Okręgowy w Lublinie, IX Wydział Gospodarczy |
| Stan faktyczny | Ta sama inwestycja, ten sam inwestor i generalny wykonawca | Ta sama inwestycja, ten sam inwestor i generalny wykonawca |
| Podejście Sądu | Celowościowe | Formalistyczne |
| Wynik sprawy | Wygrana: 1 009 946,59 zł z odsetkami i kosztami | Przegrana: oddalenie powództwa w całości |
Niezawisłość sędziów a brak pewności prawa
Jak to możliwe, że w tak uderzająco podobnych sprawach zapadły dwa skrajnie różne wyroki?
Z perspektywy ustrojowej sytuacja ta doskonale obrazuje zasady niezawisłości i niezależności sądów. Sędzia nie jest bezdusznym automatem – ma prawo do samodzielnej interpretacji przepisów oraz oceny dowodów zgodnie z własnym przekonaniem i wiedzą prawniczą. Żaden sędzia nie jest związany poglądami prawnymi innego sędziego orzekającego w sąsiednim gabinecie.
Dla przedsiębiorców ta ustrojowa niezależność bywa jednak rynkowym przekleństwem. Pokazuje bowiem, że wchodząc na drogę sądową, zawsze trzeba liczyć się z ryzykiem interpretacyjnym. Brak jednolitej linii orzeczniczej sprawia, że sytuacja prawna stron staje się nieprzewidywalna.
Wnioski dla biznesu: jak się chronić?
Ta prawna dysharmonia prowadzi do dwóch kluczowych wniosków, które każdy przedsiębiorca powinien wdrożyć w swojej działalności:
- Higiena kontraktowa to podstawa. Nadzieja, że „jakoś to będzie”, bo „przecież inwestor widzi nas na budowie”, to prosta droga do ryzyka utraty setek tysięcy złotych. Aby uniknąć niepotrzebnych sporów trzeba przykładać należytą staranność i uwagę nie tylko do wykonania usługi, ale też do kwestii formalnoprawnych.
- Sprawy „oczywiste” wymagają nieoczywistych strategii. Profesjonalny pełnomocnik, przygotowując pozew, nie może opierać się tylko na jednym argumencie. Dobry adwokat zawsze buduje alternatywne osie obrony i ataku (np. powołując się subsydiarnie na bezpodstawne wzbogacenie), przewidując, czy sprawę przyjdzie mu referować przed sędzią-formalistą, czy sędzią-aksjologiem.
Sukces w sprawie o milion złotych udowadnia, że precyzyjny dobór argumentów i determinacja procesowa potrafią przynieść spektakularne zwycięstwo. Z kolei sprawa zakończona oddaleniem powództwa przypomina, że w biznesie i prawie bezpieczeństwo buduje się na twardych dokumentach, a nie na dobrych intencjach i uściskach dłoni na placu budowy.
Kancelaria Adwokacka Kamil Mazur